Do Zatonia na kule Talleyranda

9 Październik 2020
To już za tydzień – oficjalne otwarcie zrewitalizowanego Parku Książęcego. W ciągu kilku lat miejsce zmieniło się nie do poznania. Teraz nawet po zmroku można spacerować alejkami. Wkrótce będzie się tu można napić herbaty.

Wielkiej pompy nie będzie. Na przyszły piątek (16 października) zaplanowano konferencję naukową o rewitalizacji, później o 14.50 oficjalne otwarcie parku i 10 minut później zacznie się godzinny koncert.

- To początek. Wiemy, że wiele osób w tym czasie pracuje, dlatego otwarcie będzie dwudniowe. W sobotę, od 11.00 do 16.00, co godzinę będziemy po parku oprowadzać grupy chętnych – tłumaczy Hubert Małyszczyk z Visit Zielona Góra. – Trzeba się wcześniej zapisać mailowo. Zgłoszenia przyjmujemy na adres info@visitzielonagora.pl. Dzień zakończy koncert na tyłach pałacu. Wszystko jest organizowane na wolnym powietrzu z zachowaniem rygorów związanych z pandemią.

Otwarcie za tydzień, a ja we wtorek postanowiłem sprawdzić na miejscu, jak przebiegają prace. Już na wjeździe zaskoczenie – drogę zagrodziły mi słupki. Koniec z wjeżdżaniem samochodem pod sam pałac. Muszę stanąć przy parkingu wzdłuż ulicy księżnej Doroty (droga w kierunku Marzęcina). Po parku ma mnie oprowadzić Agnieszka Kochańska, architekt krajobrazu, która zaprojektowała rewitalizację parku.

Spotykamy się przy oranżerii. Jej wnętrze przywrócono do pierwotnego wystroju w stylu rzymskim. Pokazywałem je w „Łączniku” dwa tygodnie temu. Właśnie przywieziono lady chłodnicze. W kącie sali leżą kartony z meblami – krzesełkami i stolikami. Oranżeria pomieści 25 klientów, a pod sąsiednim trejażem zmieści się kolejnych 36 gości.

- To jest tzw. salon oranżeryjny, palmiarnia na wysokie, egzotyczne rośliny. W niej był salonik. Księżna przychodziła tutaj na popołudniową kawę, jadła szarlotkę – opowiada A. Kochańska. – Na zewnątrz, przy dwóch kolumnach z obu stron budynku rosło egzotyczne kiwi. Na ścianach widać jeszcze stare haczyki mocujące roślinę do ściany.

Mają być odtworzone, bo przy budynku jest już posadzone małe kiwi. Według Kochańskiej za dwa lata dotrze do dachu. Ma przepiękne liście przebarwione na różowo-biało. Będzie to bardzo egzotycznie wyglądało. Jak kiedyś.

Wokół budynku posadzono wiele różnych pnączy. Ich dobór oparto na przedwojennych zapiskach i polskich opisach z lat 50. XX wieku.

- A to jest buk. Nazwaliśmy go drzewem Reny. Na cześć baronowej Renaty von Lancken-Wakenitz, ostatniej właścicielki pałacu w Zatoniu, która po wojnie tu została i przeszła bardzo trudne koleje losu. Zmarła kilkanaście miesięcy po wojnie, jako osoba bezdomna – opowiada moja przewodniczka, pokazując drzewa stojące nieopodal oranżerii. Nadawanie imion to taki zatoński zwyczaj. Mamy tutaj dąb Wilhelma (cesarza), dąb Talleyranda (ministra) czy platan Humboldta (przyrodnika).

Przechodzimy na drugą stronę pałacu. Tu znajdziemy dwie białe ławeczki. Nie stanęły tu przypadkowo. – Każda z nich znajduje się na początku głównych osi widokowych. Z jednej widzimy wielki staw, z drugiej, w oddali, wzgórze różane z podświetloną altaną. Tak wytyczono park – tłumaczy A. Kochańska, która projekt rewitalizacji oparła na historycznych planach. Prawie wszystkie ścieżki przebiegają tak, jak półtora wieku temu. Jednak, by nabrał on dawnego blasku, potrzeba jeszcze przynajmniej kilku lat starannej pielęgnacji.

- Posadziliśmy wiele roślin. One się już zakorzeniły. Pierwsze efekty będzie widać wiosną. Będą rosły irysy, rododendrony, może magnolie, lilie wodne a na kopcu różanym róże na altanie i winobluszcz pięciolistkowy, który jesienią staje się purpurowy – opowiada architekt.

Wracamy do oranżerii. W kawiarni będzie można liczyć na niezłe smakołyki. Na przykład na… kule Talleyranda. - To takie bomby waniliowo-czekoladowe, wyglądają niepozornie, ale ważne, co jest w środku. Oprócz tego, że czekolada i wanilia, to mamy jeszcze frużelinę z owoców leśnych, a wszystko podane na kruchym ciasteczku brownie. Jest to naprawdę wyborny deser - zachwala A. Kochańska.

Proponowane ciasta, np. deser Delfinka, powstaną na zamówienie zatońskiej kawiarni i będą do kupienia tylko w tym miejscu. – Inspiracją do ich stworzenia były autentyczne dokumenty dotyczące księżnej Doroty. Sprawdził je dla nas Zbigniew Bujkiewicz z Archiwum Państwowego, gdzie zachowały się przepisy dworskich kucharzy, głównie obiadowe – wyjaśnia Maria Idzikowska, która poprowadzi kawiarnię. To będzie lokal, w którym również odbywać się będą wydarzenia artystyczne.

Kawiarnia ma być czynna codziennie w godzinach popołudniowych. Zapraszam na wyśmienitą kawę – uśmiecha się M. Idzikowska.

Tomasz Czyżniewski

PROGRAM

Piątek, 16 października

* 14.50 - oficjalne otwarcie Parku Książęcego Zatonie

* 15.00 - kameralny koncert symfoniczny grupy Thalloris Quartet i Ryszard Zimnicki (pianista)

* 16.00 - zakończenie koncertu

Sobota, 17 października

* 11.00-16.00 - oprowadzanie po parku w 15-20-osobowych grupach (zapisy internetowe email: info@visitzielonagora.pl)

* 17.00 – pochód z historycznymi portretami na scenę – Stowarzyszenie Nasze Zatonie

* 17.30 – wieczorny koncert kameralny – Bogumiła Tarasiewicz z filharmonikami

* ok. 19.00 – zakończenie koncertu

W trakcie imprezy, w ruinach pałacu prezentowany będzie film związany z 10-leciem Stowarzyszenia Nasze Zatonie.