Wszędzie teraz widzę wiatraki

27 Maj 2022
- Mówią mi, że mam już na ich punkcie idée fixe - śmieje się Czesław Grabowski, wieloletni dyrektor Filharmonii Zielonogórskiej, z którym rozmawiamy tuż po powrocie z duńskiego Holstebro. W minioną niedzielę filharmonicy i chór akademicki ze Szczecina zagrali tam pod batutą maestra jego utwór „Opowieść o wiatraku”.

- Choć nie zapowiadał pan odpoczynku od muzyki, chcę zapytać: jak człowiekowi pracowitemu, jak pan, żyje się „na wolności”? Bez etatu i kontraktów…

Czesław Grabowski: - Odpowiem skromnie, tylko dlatego, żeby nie wywoływać zazdrości: nieźle. Nie zajmuję się już sprawami administracyjnymi, więc mam czas, który w dużej mierze przeznaczam na pisanie muzyki i sprawia mi to wiele przyjemności. Mniej więcej raz w miesiącu gram też koncert gdzieś w Polsce - w Lublinie, Szczecinie, Wałbrzychu, Kielcach, Białymstoku… - i nie tylko. Właśnie wróciłem z Danii.

- Gdzie dla szkoły w Tvind, z okazji jej 50-lecia, napisał pan utwór, którego bohaterem jest…. wiatrak?

- Jest bardzo wysoki, patrzy na nas z góry i robi swoje, beztrosko machając skrzydłami... To oczywiście brzmi jak nawiązanie do literackiej walki z wiatrakami - ale nic z tych rzeczy. Gdy poproszono mnie o napisanie utworu, od razu wiedziałem, że będzie o ich wiatraku. To wiatrak energetyczny. W Danii bywałem wielokrotnie, z siecią szkół, z których za najważniejszy uznawany jest ośrodek w Tvind, jesteśmy zaprzyjaźnieni od lat, tamtejszy wiatrak, jest nie tylko symbolem współpracy, bo budowało go kilkuset wolontariuszy, ale też protestu przeciwko budowie w Danii elektrowni atomowej. Można powiedzieć, że go ożywiłem.

- Podobno nawet z pomocą odkurzaczy?!

- Utwór napisany jest na chór, orkiestrę, solistę trębacza, recytatora i publiczność. Są w nim piękne melodie, duńska piosenka o wiatraku, wiatr fingowany przez instrumenty i publiczność, i jest chór, który śpiewa, gwiżdże jak wiatr i tańczy… i rzeczywiście, sensację wzbudziły odkurzacze. Gdy wiał symboliczny wiatr, one na estradzie robiły zawieruchę. Do muzyki nagrano również film, na nim wiatrak kręcił się lub nieruchomiał w rytm utworu. Dopiero po jego premierowym wykonaniu, wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że na świecie nie istnieje żaden do niego podobny. Ale najbardziej zadowolony jestem z tego, że „Opowieść o wiatraku” jest utworem radosnym i beztroskim, to taki uśmiech dla świata, dotkniętego wielkimi problemami.

- Ponieważ muzyki lepiej słuchać niż o niej czytać, spytam wprost: jest szansa, że również zielonogórzanie wysłuchają tej muzycznej opowieści?

- Byłoby to trochę kłopotliwe ze względu na tłumaczenie z duńskiego na polski. Ale organizatorzy są zachwyceni, więc pewnie by pomogli.

- Zostawmy więc wiatraki, może kiedyś zaszumią i u nas. Jakie nuty chowa pan jeszcze w szufladzie?

- Z okazji zbliżającego się jubileuszu Zielonej Góry obiecałem, że napiszę krótki utwór, powiedzmy fanfarę na instrumenty dęte. To miał być taki mój mały wkład w to piękne święto. Zdradzę tajemnicę: jak napisałem jedną, to potem drugą i nawet trzecią. Postaram się je nagrać, by jedna z nich funkcjonowała podczas 800. rocznicy narodzin miasta.

- Dyryguje pan orkiestrami w rozlicznych polskich miastach, czy planuje pan jakieś muzyczne spotkanie z zielonogórskimi melomanami?

- Niebawem. Władze miasta poprosiły mnie, abym 26 czerwca poprowadził koncert promenadowy przed filharmonią, prawdopodobnie godz. 17.00. I to będzie dla mnie naprawdę duża przyjemność.

- Pracowita ta pana zasłużona emerytura.

- Szczerze mówiąc, robię to, co lubię i to jest wielkie szczęście. Ponadto odpoczywam, potem odpoczywam po odpoczynku, a jeżeli już wstaję o 7 rano to tylko po to, by zjeść śniadanie z żoną - takiego luzu wcześniej nigdy w życiu nie miałem. Dużo czytam, ostatnio teksty księdza Tischnera, które od wielu lat stały u mnie na półce, i spaceruję, w lesie albo nad Bałtykiem, który kocham. Gdzieś przeczytałem, że jak człowiek chodzi to myśli, a gdy siada to zasypia. Więc chodzę, godzinę dziennie, i nareszcie słyszę własne myśli, z którymi całkowicie się zgadzam.

- Dziękuję.

Ewa Lurc

 

wybierz swoje
Barcikowice sołtys Franciszek Kosidło Franciszek Kosidło
Drzonków sołtys Renata Woźniak Renata Woźniak
Jany i Stożne sołtys Monika Turzańska Monika Turzańska
Jargoniewice sołtys Elżbieta Świercz Elżbieta Świercz
Jeleniów sołtys Wojciech Bortnowski Wojciech Bortnowski
Kiełpin sołtys Aneta Walczak Aneta Walczak
Krępa sołtys Janusz Sikora Janusz Sikora
Łężyca sołtys Jolanta Rabęda Jolanta Rabęda
Ługowo sołtys Agnieszka Głuska Agnieszka Głuska
Nowy Kisielin sołtys Andrzej Zalewski Andrzej Zalewski
Ochla sołtys Aleksander Kosowicz Aleksander Kosowicz
Przylep sołtys Mieczysław Momot Mieczysław Momot
Racula sołtys Mirosława Jabłonka Mirosława Jabłonka
Stary Kisielin sołtys Krystyna Koperska Krystyna Koperska
Sucha sołtys Ireneusz Rypson Ireneusz Rypson
Zatonie i Marzęcin sołtys Krzysztof Sadecki Krzysztof Sadecki
Zawada sołtys Jan Smoter Jan Smoter
Zielona Góra prezydent Janusz Kubicki Janusz Kubicki