Osękowski referuje w Senacie

7 Grudzień 2012
- Wystąpienie w Senacie to tylko taki przerywnik w obowiązkach, który jednak bardzo sobie cenię - mówi prof. Czesław Osękowski.

- We wtorek wystąpi pan w Senacie z okazji rocznicy 90-lecia pierwszego posiedzenia tej izby. Czy to ma związek z pana badaniami naukowymi na temat referendum ludowego z 1946 r., którego skutkiem była likwidacja Senatu?
- Tak, rzeczywiście. W 2000 r. w wydawnictwie sejmowym wydałem pracę naukową dotyczącą tego referendum i pierwszych powojennych wyborów. Akurat teraz moja wiedza wpisuje się w konferencję organizowaną przez marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Mam odpowiedzieć na pytanie, dlaczego po II wojnie światowej nie odrodziła się druga izba parlamentu, jakie towarzyszyły temu okoliczności i jakie były następstwa.

- Ostatnie posiedzenie Senatu odbyło się 3 września 1939 r., kiedy to izba została rozwiązana, a nowe wybory miały się odbyć po zakończeniu działań wojennych. Przerwa ta trwała jednak 50 lat. Dlaczego powojenne władze dążyły do likwidacji Senatu?
- Po pierwsze: referendum z 1946 r. miało na celu odłożenie w czasie wyborów parlamentarnych. Polskim komunistom oraz władzom Związku Radzieckiego zależało, by nie robić wyborów zbyt pochopnie, bo było wiadomo, że wygrałby je PSL. W związku z tym wymyślono referendum, które miało odpowiedzieć na trzy pytania, dotyczące likwidacji Senatu, akceptacji dla reform oraz akceptacji dla granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej. Po drugie: ówczesne władze zdawały sobie sprawę, że łatwiej jest panować nad parlamentem jednoizbowym, łatwiej jest kontrolować prawodawstwo i jego późniejsze stosowanie. Dlatego chciały likwidacji Senatu.

- Dzisiaj też Senat poddawany jest rozmaitym ocenom, czasem krytycznym. W ciągu ostatnich 20 lat padały postulaty jego likwidacji, bądź przekształcenia go w izbę samorządową, czyli reprezentację samorządów lokalnych w parlamencie. Jak pan to ocenia?
- Moje zdanie, jako Czesława Osękowskiego, jest takie: dobrze, że po 1989 r. Senat odrodził się w takiej postaci i przy takim sposobie wyłaniania, jak dziś. Jego istnienie jest ważne z punktu widzenia jakości stanowionego prawa. Uważam, że Senat jest potrzebny, ale wyłaniany w okręgach jednomandatowych. Należałoby też zastanowić się, czy nie wystarczyłaby np. o jedną trzecią mniejsza liczba senatorów.

- Skąd wzięło się u pana zainteresowanie akurat tematyką Senatu?
- W połowie lat 90. dzięki spotkaniu z ówczesnym ministrem Andrzejem Milczanowskim, Urząd Ochrony Państwa udostępnił mi dokumenty departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego dotyczące referendum z 1946 r. Dostałem te dokumenty jako pierwszy naukowiec w Polsce. Analizowałem je dwa lata. Interesowałem się mechanizmem powojennego przejmowania władzy przez komunistów. Poprzez sfałszowane referendum doszło bowiem do legalizacji ówczesnej władzy. Te dokumenty dowiodły, że tylko trzecie pytanie o akceptację granicy zachodniej uzyskało rzeczywisty wynik. Wyniki pozostałych dwóch pytań zostały sfałszowane. Polacy nie chcieli likwidacji Senatu, ani reform polegających na nacjonalizacji.

- Było coś, co pana zaskoczyło w tych dokumentach?
- Tak. Zaskoczyła mnie skala zastraszenia ludzi. Była ogromna presja władz w różnych formach: poprzez propagandę, wojsko, milicję. Ludzie często byli zamykani, tracili pracę i po prostu wielu poddawało się temu naciskowi ze strachu. Po strasznej wojnie, ludzie chcieli mieć po prostu święty spokój.

- Czy w swoich badaniach koncentrował się pan jakoś szczególnie na Ziemiach Odzyskanych?
- Tak. Z punktu widzenia ówczesnych władz wyniki referendum na Ziemiach Odzyskanych były korzystniejsze, niż w innych regionach Polski. Repatriacje sprawiły, że ludzie tutaj łatwiej podporządkowali się władzy niż np. w Małopolsce.

- O tym wszystkim będzie pan mówił we wtorek do senatorów, a w międzyczasie obowiązki związane z zebraniami wiejskimi w gminie Zielona Góra?
- Tak. W poniedziałek mamy spotkanie w Starym Kisielinie, we wtorek jadę do Warszawy, a w środę i czwartek kolejne dwa spotkania w wioskach na terenie gminy Zielona Góra. Obowiązki traktuję priorytetowo, a wystąpienie w Senacie to tylko taki przerywnik, który jednak bardzo sobie cenię. To duża satysfakcja, bo będę jednym z trzech historyków, którzy wystąpią w Senacie z tej okazji.

Michał Iwanowski

wybierz swoje
Barcikowice sołtys Franciszek Kosidło Franciszek Kosidło
Drzonków sołtys Renata Woźniak Renata Woźniak
Jany i Stożne sołtys Monika Turzańska Monika Turzańska
Jargoniewice sołtys Elżbieta Świercz Elżbieta Świercz
Jeleniów sołtys Wojciech Bortnowski Wojciech Bortnowski
Kiełpin sołtys Aneta Walczak Aneta Walczak
Krępa sołtys Janusz Sikora Janusz Sikora
Łężyca sołtys Jolanta Rabęda Jolanta Rabęda
Ługowo sołtys Agnieszka Głuska Agnieszka Głuska
Nowy Kisielin sołtys Andrzej Zalewski Andrzej Zalewski
Ochla sołtys Aleksander Kosowicz Aleksander Kosowicz
Przylep sołtys Mieczysław Momot Mieczysław Momot
Racula sołtys Mirosława Jabłonka Mirosława Jabłonka
Stary Kisielin sołtys Krystyna Koperska Krystyna Koperska
Sucha sołtys Ireneusz Rypson Ireneusz Rypson
Zatonie i Marzęcin sołtys Krzysztof Sadecki Krzysztof Sadecki
Zawada sołtys Jan Smoter Jan Smoter
Zielona Góra prezydent Janusz Kubicki Janusz Kubicki