Aplikacja już u naszych strażaków

7 Sierpień 2020
Ratownicy z OSP Jarogniewice wykorzystają nowoczesne technologie do poszukiwań. Nowe narzędzie pozwoli na jeszcze szybsze przeczesywanie obszarów oraz typowanie miejsc, w których może znajdować się zaginiona osoba.

Wszystko zaczęło się w listopadzie ubiegłego roku, podczas konferencji na Uniwersytecie Wrocławskim, dotyczącej różnych aspektów poszukiwania osób zaginionych. Jednym z prelegentów był prof. Tomasz Niedzielski, prezes spółki SARUAV, opowiadał on o chęci wdrożenia programu, który będzie analizował zdjęcia z bezzałogowych statków powietrznych i dzięki specjalnym algorytmom wskaże miejsca potencjalnego przebywania poszukiwanej osoby. W uniwersyteckiej auli byli także strażacy OSP Jarogniewice, którzy z zainteresowaniem wysłuchali wszystkich wystąpień…

Z  prof. Niedzielskim od tamtego czasu byli w stałym kontakcie. Mają przecież profesjonalnego drona, wykorzystują go podczas poszukiwań, więc nowoczesne oprogramowanie, które mogłoby skrócić czas akcji, to byłoby dla nich idealne narzędzie. Przez następne kilka miesięcy prof. Niedzielski wraz ze swoim zespołem – dr Bartłomiejem Mizińskim i Mirosławą Jurecką udoskonalali swój projekt. Zaprosili do współpracy kilka grup poszukiwawczo-ratowniczych z całej Polski, w tym OSP Jarogniewice. Były telefony, maile, wymiana doświadczeń, a wreszcie spotkanie i zaprezentowanie możliwości oprogramowania do detekcji osób zaginionych SARUAV. - Naszego planistę musiałem siłą wyciągać z tego spotkania, tak był zachwycony programem – opowiadał Grzegorz Buda, prezes OSP Jarogniewice.

Wtedy też zapadła decyzja – kupujemy program! - To jest fantastyczne narzędzie, które usprawni pracę ratowników – przyznał G. Buda.

28 lipca br. w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze podpisano umowę na zakup rocznej licencji oprogramowania SARUAV. Tym samym jednostka z Jarogniewic jest pierwszą w Polsce, która będzie korzystała z wynalazku wrocławskich naukowców. - Nasza aplikacja ma dwie funkcje. Pierwsza z nich to wyznaczanie obszarów, gdzie osoba zaginiona może się znajdować. Druga to analiza zdjęć lotniczych. System nie działa jednak jak ludzkie oko. Bazuje na liczbach, specjalnie stworzonym przez nas algorytmie – tłumaczył prof. Niedzielski.

Program działa bez konieczności łączenia się z internetem, więc strażacy będą mogli go używać w niemal każdych warunkach. - Zawsze zaczynam planowanie akcji od wyznaczenia stref, gdzie osoba zaginiona mogła się przemieścić. Robię to sam, korzystając z map topograficznych. Program przyspieszy ten proces – wyjaśniał Marcin Oleksy, planista Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Jarogniewice. Aplikacja zrobi to dzięki tzw. modelowi mobilności, który wyznacza maksymalną odległość, na jaką mogła oddalić się zdrowa osoba w wyznaczonym czasie, biorąc pod uwagę opis terenu, jego ukształtowanie, dane wysokościowe. Analizę zdjęć lotniczych krok po kroku objaśnił dr Miziński: - Najpierw planista wyznaczy obszar do sprawdzenia przez drona. Dron, latając nad konkretnym sektorem, zrobi zdjęcia, które następnie zostaną wgrane do aplikacji SARUAV. Tam poprzez specjalny algorytm wytypowane zostaną zdjęcia, na których potencjalnie może znajdować się człowiek. Do osoby obsługującej program należy weryfikacja tych wskazań. Przy każdym wskazaniu będą też dokładne współrzędne, można więc wysłać w to miejsce zespół ratowniczy i sprawdzić, czy rzeczywiście w tym miejscu znajduje się poszukiwana osoba.

Na spotkaniu przeanalizowano też przykładowy obszar poszukiwań. Miał 23 hektary. Lot dronem trwał 12 minut, zrobiono 88 zdjęć. Program analizował je dwie minuty. Kolejne kilka minut zajęła ratownikom weryfikacja wytypowanych przez program zdjęć. Razem wszystko trwało około 20 minut. - Przyjmuje się, że przeszukanie przez ludzi sześciu hektarów zajmuje około 1-1,5 godziny. W zależności od tego, ilu miałbym do dyspozycji ratowników, przeszukanie 23 hektarów zajęłoby im od 1 do 4 godzin – zaznaczył M. Oleksy.

Przed strażakami z Jarogniewic jeszcze sprawdzenie aplikacji podczas prawdziwych poszukiwań. - Stworzyliśmy program tak, by prowadził ratowników krok po kroku. To jest prosta aplikacja, na której można pracować w stresie. Nic nie komplikujemy – dodała M. Jurecka.

(ap)