Łoś w tarapatach, ludzie pomogli

3 Październik 2019
Był zmęczony i wystraszony. Nie potrafił o własnych siłach wydostać się z kanału burzowo-ściekowego. Z pomocą przyszli strażacy. Po sześciu godzinach udało się wyciągnąć łosia na powierzchnię.

Do niecodziennego zdarzenia doszło w minioną niedzielę. Do kanału burzowo-ściekowego wpadł… łoś. Zwierzę nie potrafiło samodzielnie wydostać się z kanału, z pomocą ruszyli strażacy.

 

Akcja ratowania łosia trwała blisko sześć godzin, pomagały w niej trzy zastępy strażaków.

- Informacja o zwierzęciu, które wpadło do kanału burzowo-ściekowego pomiędzy Przylepem a Łężycą, wpłynęła do nas w niedzielę, 29 września, około godziny 13.50. To bardzo głęboki kanał, a łoś był zmęczony i wystraszony. Nie potrafił się z niego wydostać o własnych siłach – poinformował nas st. kpt. Arkadiusz Kaniak z Państwowej Straży Pożarnej. Na pomoc łosiowi przyjechało też Biuro Ochrony Zwierząt z Zielonej Góry, które zadbało o opracowanie logistyczne całej akcji. – W niedzielę, w Zielonej Górze wszystkie gabinety weterynaryjne są zamknięte. Udało nam się skontaktować z lek. wet. Sławomirem Koźmińskim, który miał już do czynienia z przeżuwaczami (a do tej grupy należą m.in. łosie – dop. ap). Nie wiadomo też było, co dalej zrobić ze zwierzęciem, które waży kilkaset kilogramów. Na szczęście udało się zorganizować dla niego transport – opowiadała Izabela Kwiatkowska z Biura Ochrony Zwierząt.

Na początku strażacy wybudowali prowizoryczną kładkę – z dywanu i gałęzi. Trzeba było jednak zachęcić zwierzę, by do niej podeszło. To zadanie okazało się trudne do wykonania. Wtedy w ruch poszło tzw. szybkie natarcie. Strażacy podawali wodę z węża w stronę zwierzęcia, by zmusić je do przejścia na koniec kanału. Wreszcie zwierzak znalazł się przy kładce, jednak nie chciał z niej skorzystać. Wtedy podjęto decyzję o przywiązaniu liny do poroża. Dzięki zaangażowaniu i profesjonalnemu działaniu strażaków po kilku minutach jedna część liny była zaplątana o poroże, druga natomiast została przyczepiona do samochodu gaśniczego. Wreszcie udało się wyciągnąć zwierzę na powierzchnię. Lekarz weterynarii podał mu środek usypiający, by można było je przetransportować w bezpieczne miejsce.

– Ten łoś to był starszy osobnik, miał bielmo na jednym oku. Jego kończyny były poobdzierane od zjazdu po betonowej płycie, krew mieszała się ze ściekami. Na pewno przeżył przeogromny stres i traumę – mówiła nam I. Kwiatkowska. Przyznała również, że jest pod wrażeniem profesjonalizmu, z jakim strażacy podeszli do ratowania łosia z opresji.

– Często mamy zgłoszenia, na ich podstawie pomagamy wyciągać sarny czy lisy z różnych miejsc. Jednak akcja ratownicza łosia to pierwsze tego typu zdarzenie. To była trudna akcja. Zwierzę było przestraszone i zmęczone a przez to rozjuszone. Musieliśmy działać z precyzją i uwagą, by żadnemu z ratowników nie stała się krzywda – podsumował A. Kaniak. Na szczęście, cała akcja zakończyła się szczęśliwie. Łoś został wypuszczony w nocy z niedzieli na poniedziałek do lasów w okolicach Nowej Soli.

– Łoś wybudził się bez żadnych komplikacji. Około północy został wypuszczony na wolność. Wstał, poszedł w las i zniknął w ciemności – relacjonował Marcin Walasek z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Nowej Soli.

Większość osób śledząca niedzielną akcję ratowania łosia była zdziwiona obecnością tego zwierzęcia w Zielonej Górze. – Nie jest to jednak żadna nowość. Łosie już od jakiegoś czasu są widywane w naszych okolicach. Często migrują, prawdopodobnie wzdłuż Odry. Ich naturalnym środowiskiem życia są tereny wodno-bagienne. Są anatomicznie przystosowane do życia w takich warunkach, np. łoś jako jedyny z jeleniowatych potrafi nurkować – opowiadał nam Maciej Taborski, nadleśniczy z Przytoku. Ile łosi wędruje po zielonogórskich lasach? – Tego nie da się stwierdzić. Łoś, którego dzisiaj widzimy w Zielonej Górze, jutro może być zupełnie gdzie indziej. Ostatnio widziano np. trzy sztuki w okolicach Zawady. Łosie traktują człowieka z dystansem, nie oswajają się. Jednak, gdy człowiek przekroczy bufor bezpieczeństwa, podejdzie zbyt blisko, wtedy łoś może rozpocząć szarżę – ostrzegł M. Taborski.

(ap)

Zdjęcia Miłosz Balcerzak - NewsLubuski.pl

 

 

wybierz swoje
Barcikowice sołtys Franciszek Kosidło Franciszek Kosidło
Drzonków sołtys Renata Woźniak Renata Woźniak
Jany i Stożne sołtys Monika Turzańska Monika Turzańska
Jargoniewice sołtys Elżbieta Świercz Elżbieta Świercz
Jeleniów sołtys Wojciech Bortnowski Wojciech Bortnowski
Kiełpin sołtys Aneta Walczak Aneta Walczak
Krępa sołtys Janusz Sikora Janusz Sikora
Łężyca sołtys Jolanta Rabęda Jolanta Rabęda
Ługowo sołtys Agnieszka Głuska Agnieszka Głuska
Nowy Kisielin sołtys Andrzej Zalewski Andrzej Zalewski
Ochla sołtys Aleksander Kosowicz Aleksander Kosowicz
Przylep sołtys Mieczysław Momot Mieczysław Momot
Racula sołtys Mirosława Jabłonka Mirosława Jabłonka
Stary Kisielin sołtys Krystyna Koperska Krystyna Koperska
Sucha sołtys Ireneusz Rypson Ireneusz Rypson
Zatonie i Marzęcin sołtys Krzysztof Sadecki Krzysztof Sadecki
Zawada sołtys Jan Smoter Jan Smoter
Zielona Góra prezydent Janusz Kubicki Janusz Kubicki