35 m sześc. bezpieczeństwa

9 Kwiecień 2020
Historia sprowadzania z Chin środków ochrony osobistej dla zielonogórskiego i lubuskiego personelu medycznego, to momentami gotowy scenariusz na trzymający w napięciu thriller ze szczęśliwym zakończeniem.

- To była praca wielu ludzi i dziesiątki albo i setki telefonów, żeby wszystko się udało - mówi prezydent Janusz Kubicki. - Pierwsze starania o środki ochrony osobistej dla personelu medycznego podjęliśmy jakiś miesiąc temu, po 10 marca.

Tego dnia na oddziale zakaźnym w Zielonej Górze leżał już pacjent zero i sześć innych nie zdiagnozowanych osób, a w mediach zrobiło się głośno z powodu braku masek ochronnych i kombinezonów dla zielonogórskich lekarzy i pielęgniarek. Czas przyśpieszał, a zaraza pokonywała państwowe granice. W kolejnych dniach miasto zaczęło więc wysyłać zapytania do miast partnerskich w Chinach - Wuxi i Chengdu, do konsula w Kantonie i polskich firm, które współpracują z Chinami.

- Pierwsze oferty cenowe na zakup masek, kombinezonów, rękawiczek dostaliśmy 19 marca - informuje prezydent.

Decyzję o zakupie miasto podjęło pięć dni później. Na miejską scenę wydarzeń, związanych z potrzebą uzbrojenia medyków do walki z koronowirusem „po zęby”, wkroczył wtedy zielonogórski producent opraw oświetleniowych LUG S.A., który komponenty elektroniczne, diody i inne półprzewodniki do produkcji od dawna sprowadza z Azji.

- My już pod koniec lutego podjęliśmy pierwsze kroki, żeby zabezpieczyć naszych pracowników i firmę - opowiada Mariusz Ejsmont, wiceprezes zarządu firmy. - Ograniczyliśmy wyjazdy pracowników, wprowadziliśmy pomiar temperatury, obowiązkową dezynfekcję rąk, zmniejszyliśmy liczbę osób na zebraniach. Było oczywiste, że za chwilę wirusa będziemy mieli u drzwi, a przecież zdolność produkcyjną chcieliśmy zachować jak najdłużej. Gdy życie w Chinach powoli wracało do normy, nasz tamtejszy agent zaczął organizować dla nas zakupy: maseczki, rękawiczki, środki dezynfekujące, przyłbice. Wtedy przeczytaliśmy dramatyczny apel pogotowia ratunkowego: pomóżcie, ratujcie, każda para rękawiczek jest na wagę złota. W jednej chwili skontaktowaliśmy się z wiceprezydentem Kaliszukiem - relacjonuje jeden z szefów spółki.

- Zaoferowali nam pomoc. Chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do Sebastiana Ciemnoczołowskiego ze szpitala, żeby poznać potrzeby lecznicy - mówi wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk.

24 marca miasto złożyło zamówienie na ponad milion złotych, LUG pieniądze przewalutował i wysłał do Chin. W tym czasie firmy transportowe już biły na alarm, że towar medyczny, który leci tranzytem przez Niemcy czy Moskwę jest rekwirowany. Rzecz w tym, że tylko transporty rządowe mają prawo dolecieć bezpośrednio do celu podróży. Prezydent Kubicki prosił więc telefonicznie o pomoc ministra Michała Dworczyka.

W tym samym czasie gruszek w popiele nie zasypiał też samorząd wojewódzki, który co najmniej od dwóch tygodni czynił starania o zakup materiałów dla lecznic lubuskich, transport rządowy, wojsko.

- Gdy do zamówienia dołączył urząd miasta i urząd marszałkowski, z małego zamówienia na potrzeby firmy zrobił się duży zakup dla Zielonej Góry i całego województwa - podsumowuje M. Ejsmont.

To był moment, w którym zabiegi miasta, marszałka i prywatnej firmy w Zielonej Górze zbiegły się w jednym miejscu, w jednym czasie i w jednym celu.

- Współpracowaliśmy z dyrektorem Sławomirem Kotylakiem, który lubuską przesyłką zajmował się z ramienia marszałka - mówi wiceprezydent Kaliszuk.

- Ośmiu ludzi jeździło po całych Chinach, żeby zorganizować dużą ilość środków ochrony osobistej, choć chińskie biura naszej firmy znajdują się tylko w okolicach Kantonu w prowincji Guangdong - mówi wiceszef zielonogórskiego producenta oświetleniowego. Pech chciał, albo raczej wirus, że wtedy gdy przedstawiciel LUG kupował w Chinach duże ilości towaru, zaczął się most powietrzny z Rosji, Stanów Zjednoczonych, Czech. - Wszyscy w Chinach poszukiwali sprzętu medycznego. Fabryki, którym zapłaciliśmy po jednym dniu odmawiały transakcji, zwracały pieniądze, bo Amerykanie dawali dużo więcej. Rosjanie z dolarami przyjeżdżali na lotnisko - kontynuuje swoją opowieść wiceprezes LUG, który z ramienia firmy koordynował całą akcję.

- Nie spał nocami - zdradza wiceprezydent Kaliszuk.

- Ale nie koordynowałem działań sam, mieliśmy zespół. A do dealu by nie doszło, gdyby nie decyzja prezesa Ryszarda Wtorkowskiego. Chcieliśmy pomóc, żeby było bezpieczniej - dodaje M. Ejsmont.

Transport ciężarówkami z chińskich fabryk do Szanghaju, z którego miał wylecieć rządowy samolot z zielonogórskim i lubuskim (tu pierwsza z dwóch transz) towarem na pokładzie, trwał dwa dni. Na lotnisku spędził kolejne cztery, bo to nie był jeszcze koniec kłopotów. Ale w końcu Boeing Air Cargo z kilkunastoma tonami ładunku wzniósł się w niebo.

- Czekałem na niego na Okęciu od godz. 1.00 w nocy - mówił Dariusz Rączka z urzędu miasta.

Niestety... lekarze, pielęgniarki i diagności znacznie dłużej.

(el)

 

Z miejskiego

kalendarium

* 13-23 marca - rozmowy prezydenta Zielonej Góry z miastami partnerskimi w Chinach - Wuxi i Chengdu, konsulem Kantonu i firmą LUG o możliwości zakupu sprzętu ochronnego w Chinach;

* 24 marca - ustalenie ze szpitalem uniwersyteckim, pogotowiem i służbami miejskimi najpilniejszych potrzeb; wybór oferty - LUG zamawia towar i dokonuje zapłaty;

* 25 marca - rozpoczynają się kłopoty z transportem z Chin;

* 26 marca - firmy transportowe donoszą: sprzęt medyczny jest konfiskowany na lotniskach przeładunkowych we Frankfurcie n/M i w Moskwie; LUG szuka pomocy w Kancelarii Prezydenta RP;

* 27 marca - prezydent miasta telefonicznie prosi ministra Michała Dworczyka, szefa KPRM, o pomoc w organizacji transportu rządowego, minister deklaruje pomoc - koszty transportu pokryje KPRM; do LUG docierają próbki zamówionego sprzętu, zespół ratowniczy wystawia mu pozytywną rekomendację; do zlecenia miasta dołącza urząd marszałkowski, który dla lubuskich lecznic zamawia sprzęt ochronny za ponad 5 ml zł;

* 28 marca - ustalenie: wylot samolotu LOT Cargo odbędzie się 1 kwietnia z Szanghaju - to dwa dni drogi od dostawcy sprzętu;

* 29 marca - dostawca ładuje towar dla miasta i pierwszą transzę dla urzędu marszałkowskiego;

* 30 marca - ciężarówki wyruszają do Szanghaju;

* 31 marca - towar dociera na lotnisko, z powodu braku możliwości szybkiej odprawy termin wylotu zostaje przesunięty na 3 kwietnia;

* 1 kwietnia - zaczynają się problemy z odprawą towaru, choć jest dołączony do kontraktów rządowych;

* 2 kwietnia - telekonferencja prezydenta Zielonej Góry i marszałka województwa lubuskiego z dyrektorem LOT Cargo, zapada decyzja o zmianie terminu wylotu na 5 kwietnia;

* 3 kwietnia - dalsze problemy z inspekcją celną w Szanghaju;

* 4 kwietnia - po czterech dniach pobytu na lotnisku towar zostaje odprawiony;

* 5 kwietnia - samolot wylatuje z Szanghaju i po międzylądowaniu w Ałma Acie 6 kwietnia o godz. 1.42 ląduje na Okęciu;

* 6 kwietnia - ciężarówki wojskowe ze sprzętem docierają do Babimostu i Zielonej Góry.

 

wybierz swoje
Barcikowice sołtys Franciszek Kosidło Franciszek Kosidło
Drzonków sołtys Renata Woźniak Renata Woźniak
Jany i Stożne sołtys Monika Turzańska Monika Turzańska
Jargoniewice sołtys Elżbieta Świercz Elżbieta Świercz
Jeleniów sołtys Wojciech Bortnowski Wojciech Bortnowski
Kiełpin sołtys Aneta Walczak Aneta Walczak
Krępa sołtys Janusz Sikora Janusz Sikora
Łężyca sołtys Jolanta Rabęda Jolanta Rabęda
Ługowo sołtys Agnieszka Głuska Agnieszka Głuska
Nowy Kisielin sołtys Andrzej Zalewski Andrzej Zalewski
Ochla sołtys Aleksander Kosowicz Aleksander Kosowicz
Przylep sołtys Mieczysław Momot Mieczysław Momot
Racula sołtys Mirosława Jabłonka Mirosława Jabłonka
Stary Kisielin sołtys Krystyna Koperska Krystyna Koperska
Sucha sołtys Ireneusz Rypson Ireneusz Rypson
Zatonie i Marzęcin sołtys Krzysztof Sadecki Krzysztof Sadecki
Zawada sołtys Jan Smoter Jan Smoter
Zielona Góra prezydent Janusz Kubicki Janusz Kubicki