Gmina będzie szejkanatem?

23 Listopad 2012
Czy między Ochlą a Jeleniowem odkryto ropę lub gaz? „Łącznik” towarzyszył firmie San Leon Energy w namierzaniu potencjalnych złóż. Co znaleźliśmy?

W ostatnich dniach wydarzenia wokół tzw. zielonogórskiego „szejkanatu” zaczęły przyspieszać.

W ubiegły wtorek „Dziennik Gazeta Prawna” podaje sensacyjną wiadomość, że firma San Leon Energy „odkryła ropę pod Zieloną Górą”, sugerując, że wkrótce ruszy wydobycie. Umawiamy się z Karoliną Romanek, szefową public relation w San Leon i we wtorkowe południe jedziemy obejrzeć przyszły „szejkanat” - w lasach między Ochlą a Jeleniowem. Po drodze K. Romanek co chwilę odbiera telefony od dziennikarzy i dementuje: - Nie potwierdzam tego, na razie prowadzimy badania poszukiwawcze – powtarza. Bynajmniej nie spodziewamy się więc widoku szybów naftowych sterczących na tle skansenu w Ochli.

Wibratory opuszczają podwozie

Za Ochlą skręcamy w leśną drogę. Dołącza do nas Piotr Kokoszka, kierownik grupy badawczej firmy Nova Seis, która dla firmy San Leon prowadzi badania sejsmiczne 3D w gminie Zielona Góra. - Posiadamy koncesje poszukiwawczo-rozpoznawcze m.in. w rejonie Kożuchów-Nowogród-Świdnica-Zielona Góra, gdzie aktualnie prowadzimy badania sejsmiczne – tłumaczy pani Karolina. - Niestety, badania sejsmiczne nie pokazują jaki surowiec może znajdować się w przypuszczalnym złożu. Rzeczywistą zawartość złoża można potwierdzić dopiero po wykonaniu odwiertów próbnych. Takie odwierty robimy już w gminie Otyń. W okolicach Zielonej Góry planujemy zakończyć badania sejsmiczne w styczniu lub lutym.

Po chwili terenowym vanem doganiamy w lesie kawalkadę gigantycznych, przypominających kombajny pojazdów na szerokich oponach. To 30-tonowe wibratory, które co kilka metrów zatrzymują się, opuszczają podwozie i nagle ziemia pod stopami zaczyna lekko drżeć. Wzbudzone przez maszyny drgania trafiają w głąb ziemi a ich echo jest odczytywane przez elektroniczne czujniki. Wyniki pomiarów służą do stworzenia „zdjęcia sejsmicznego” obszaru objętego koncesją. Pokazuje ono układ struktur podziemnych warstw geologicznych, a trzeba pamiętać, że każda warstwa inaczej odbija fale drgań. Dzięki temu, po zinterpretowaniu wyników, można z dużą dozą prawdopodobieństwa zlokalizować potencjalne złoża, ich wielkość oraz głębokość.

- Bardzo wierzymy, że w okolicach Zielonej Góry i Nowej Soli znajdują się obiecujące złoża ropy i gazu. Szczególnie liczymy tutaj na ropę – mówi K. Romanek i podkreśla: - Poszukujemy też konwencjonalnych złóż gazu, w przyszłości jest możliwość skoncentrowania się na niekonwencjonalnych złożach tego surowca. Na razie robimy testy.

Szampana nie otwieram

Dzwonimy do wójta Mariusza Zalewskiego, który ze zdumieniem odebrał informacje z „Dziennika Gazety Prawnej” że pod Zieloną Górą odkryto złoża ropy i że „rusza wydobycie”. – Gdyby tak było, to bym już szampana otwierał, a nie otwieram – śmieje się wójt w rozmowie z „Łącznikiem”. – Podchodzę do tej sprawy z dużym spokojem, nie emocjonuję się, chociaż jak każdy samorządowiec mam pewne nadzieje. Cieszę się, że prowadzone są u nas badania, ale ewentualne odkrycie złóż i ich eksploatacja na pewno nie jest kwestią kilku najbliższych lat, lecz kilkudziesięciu. Tyle czasu może minąć, zanim gmina i jej mieszkańcy odczuliby profity z tego tytułu.

Dlaczego firma San Leon Energy postanowiła szukać surowców właśnie w Lubuskiem, mimo że potencjalne największe złoża gazu znajdują się na Pomorzu i Lubelszczyźnie? – pytamy panią Karolinę. Okazuje się, że powodem są coraz nowsze technologie eksploatacji. – Ziemia Lubuska oraz pogranicze z Wielkopolską były objęte dość szczegółowymi badaniami poszukiwawczymi w przeszłości – odpowiada. - Złoża, które do tej pory uważano za wyeksploatowane mogą zawierać jeszcze spore ilości surowca, które dzięki coraz nowszym technologiom opłaca się wydobywać. Przykładem są Węgry, gdzie na złożach uważanych za wyczerpane, udało się pozyskać jeszcze 30 proc. rocznej produkcji ropy i gazu w tym kraju. Mamy nadzieję powtórzyć ten sukces także w Polsce.

Kawalkada potężnych maszyn oddala się w stronę Jeleniowa, po chwili znika za zakrętem leśnego duktu. W lesie niebawem zaczną krzątać się ludzie zatrudnieni przez San Leon do prac porządkowych (sezonową pracę znalazło ok. 50 miejscowych ludzi). Pod stopami czujemy jeszcze delikatne wibracje. Piotr Kokoszka przyznaje, że warunki terenowe są trudne. - Mgła oraz przelotne opady deszczu spowalniają postęp prac sejsmicznych - mówi. - Dodatkowo w przypadku terenów o podmokłym charakterze, operacja wymaga dodatkowych starań, aby minimalizować szkody terenowe oraz nie narażać pojazdów na zbytnie przeciążenia. Dlatego spodziewane przymrozki z początkiem grudnia z pewnością przyniosą poprawę warunków. Z doświadczenia wiemy, że pracując przy silnych mrozach, nawet po przejeździe ciężkiego sprzętu nie pozostaje po naszej działalności żaden ślad.

Michał Iwanowski
Mich.Iwanowski@gmail.com