Zielonogórscy nauczyciele strajkują

8 Kwiecień 2019
W poniedziałek rano w strajkujących placówkach publicznych pracę podjęło 87 pedagogów, reszta – ponad 3 tys. nauczycieli – zastrajkowała. Szkoły i przedszkola świeca pustkami. Takiego protestu nie było od lat. Dotyka on ponad 20 tys. uczniów. Środowy egzamin gimnazjalisty się jednak odbędzie.

Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy poniedziałkowy strajk rozpocznie się zgodnie z planem. W niedzielny wieczór rozpoczęły się ostatnie rozmowy związkowców ze stroną rządową. Na 15 procentowe podwyżki wynagrodzeń i wyższy dodatek wychowawczy zgodzili się tylko przedstawiciele NSZZ „Solidarność”. Dodatkowo uzyskali obietnicę ograniczenia biurokracji w szkołach oraz skrócenie czasu potrzebnego do uzyskania awansu zawodowego.

- To nie jest nigdy do końca satysfakcjonujące. Natomiast na dzisiaj, ramy naszych postulatów, które zgłaszaliśmy i walczyliśmy z rządem, zostały w większości spełnione, dlatego zawiesiliśmy tę akcję strajkową – mówił Dariusz Niedzielski, wiceprzewodniczący sekcji regionu NSZZ „Solidarność” w Zielonej Górze.

Jednak poczynania centrali związkowej nie znalazły zrozumienia w związkowych dołach. W poniedziałek w zielonogórskich szkołach i przedszkolach rozpoczął się strajk organizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Może przyłączyć się do niego każdy pracownik oświaty, bez względu na to, czy należy do któregoś ze związków zawodowych.

– Czara goryczy się przelała. Niedzielne negocjacje to nie była rozmowa. To był jednostronny monolog. Absolutnie nie akceptujemy tego, co zostało wczoraj podpisane. Absolutnie nie uznajemy, że działania ministerstwa są dobre dla środowiska oświatowego. Będziemy strajkowali do skutku. Prosimy rodziców o wyrozumiałość i wsparcie – apelowała Bożena Mania, szefowa lubuskiego ZNP.

W Zielonej Górze, z publicznych placówek nie protestują tylko trzy miejskie przedszkola oraz Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna.

Od rana nauczyciele zielonogórskich szkół nie prowadzą zajęć edukacyjnych ani opiekuńczych. W blisko połowie strajkujących placówek nie pracuje dzisiaj żaden nauczyciel, w innych zajęcia prowadzi jeden, dwóch, maksymalnie kilkoro.

- Rodzice zostali wcześniej poinformowani o tym, że szkoła może mieć problemy z opieką. Rzecz jasna opieka dla uczniów, którzy ewentualnie znaleźliby się w szkole, jest zapewniona przez panią dyrektor. Jeżeli uczniowie by się pojawili, szkoła jest otwarta do godziny 17.00 – tłumaczyła Kamila Bogusz, nauczycielka historii i wiedzy o społeczeństwie oraz przewodnicząca szkolnego komitetu strajkowego w Szkole Podstawowej nr 13. Jednak uczniowie nie przyszli dzisiaj do szkół i przedszkoli w zdecydowanej większości.

- W tej chwili w szkole nie ma żadnego dziecka, strajkuje 30 osób. Gdyby zdarzyło się, że dziecko by przyszło, opieka jest zapewniona – zapewniła Renata Archaniołowicz, prezes Ogniska Szkoły Podstawowej nr 6.

- Zostało zmienione rozporządzenie w trybie pilnym mówiące o zwiększeniu liczby uczniów, którzy mogą być na egzaminie z 20 do 25, może być zbiorowisko. Kuratoria i dyrektorzy chcą przeprowadzić egzaminy za wszelką cenę. My pytamy: jaka będzie jakość tych egzaminów?  - mówiła B. Mania. - Do tej pory instrukcje i zaostrzenia były ostre, a teraz są zmieniane bez względu na wagę i jakość. W jednej szkole egzaminy mogą się odbyć, w drugiej nie. Jaka jest porównywalność? Jak brać pod uwagę takie wyniki? Dziecko będzie zdawało przy obcych osobach, spotęgowany stres u rodziców i uczniów. Chodzi nam o jakość egzaminów. Można było podjąć decyzję, że nie będzie egzaminów, tylko konkurs świadectw.

Czy w Zielonej Górze egzaminy się odbędą?

- Wspólnie musimy podjąć decyzję, będą w Zielonej Górze egzaminy czy nie? Państwo wiecie najlepiej jaka jest sytuacja w szkołach.  Mamy dwa rozwiązania: nie ma egzaminów we wszystkich szkołach lub wszędzie są – pytała dyrektorów szkół Wioleta Haręźlak, dyrektor departamentu oświaty i spraw społecznych. W tej sprawie zwołano w poniedziałek specjalne zebranie.

- Mam rozdwojenie jaźni. Jako nauczyciel chcę strajkować i uważam, że egzaminów nie powinniśmy przeprowadzać, ale jako dyrektor uważam, że powinien je zorganizować – mówił jeden z dyrektorów. Padały głosy, by nie robić egzaminu gimnazjalisty i twardo strajkować.

Stanęło na tym, że jednak na tym, że egzamin gimnazjalisty się odbędzie, chociaż w bardzo trudnych warunkach, bo brakuje egzaminatorów.

- Obiecuję wsparcie pracowników urzędu, którzy maja uprawnienia pedagogiczne. Jestem nauczycielem, jak będzie potrzeba, też mogę pracować w komisji – zapowiedziała W. Haręźlak.

Egzaminy gimnazjalistów rozpoczną się w środę, kwietnia o 9.00.

(ap)