Zielona Góra z lotu drona wygląda pięknie!

16 Lipiec 2018
- Kocham to miasto i moje zdjęcia są tego wyrazem. A z góry często lepiej widać. Poza tym nie wszyscy wszędzie bywają, wszak poruszamy się na stałych trasach: dom – praca – sklep – szkoła - przedszkole. Dlatego staram się pokazać sąsiadom, co dzieje się w tych częściach miasta, w których bywają rzadziej - mówi Mateuszem Mierzwiak.

- Dron to nadal brzmi tajemniczo a jednocześnie coraz więcej tych urządzeń fruwa po miejskim niebie. Jest pan właścicielem dużej firmy dronowej i jednej z większych flot tych urządzeń w Zielonej Górze. Jak zaczęła się pańska przygoda z tymi urządzeniami?
Mateusz Mierzwiak, operator drona: - Zaczęło się od modelarstwa. Miałem siedem lat gdy złożyłem pierwszy model – niemieckiego „Tygrysa” z drewnianych elementów otrzymanych od dziadka. Potem był SU-22 z plastiku. W rodzinie robiło się dużo modeli, ponieważ syn mojego chrzestnego był modelarzem i zaraził nas swoją pasją, pamiętam, miał cały pokój w samolotach. Kleiłem ja i moi dwaj starsi bracia. Ale oni mieli łatwiej, bo podobno kiedyś był sklep, w którym można było kupować modele i gotowe elementy makiet. Ja już tego nie pamiętam. Dla mnie podstawą stał się internet i własna praca. Kiedy pojawiły się drony, to początkowo traktowałem je jako takie latające modele. Dopiero z czasem zrozumiałem, że to zupełnie coś innego.

- Kiedy to się zaczęło?
-Pierwszego drona kupiłem w 2015 r. To była taka „Biedrona” - niewyrafinowany technicznie sprzęt, na którym wykonywałem pierwsze loty, uczyłem się latać.

- Właśnie, mówicie „uczyłem się latać” a przecież nie fruwacie. Stoicie w miejscu i poruszacie joystickami.
- Tak się przyjęło, bo dron to jednak latająca maszyna, jej używanie reguluje prawo lotnicze i choć stoimy na ziemi, to czasami daleko od tej maszyny i jednak nią operujemy. Aby na tym zarabiać i latać w mieście musimy mieć Świadectwo Kwalifikacji, takie lejce na drony, oprócz tego ubezpieczenie. Wbrew obiegowej opinii dron to nie jest zabawka. Choćby przez to, że może komuś zrobić krzywdę.

- Jak?
- Na przykład spadając komuś na głowę. Wprawdzie w Polsce to się jeszcze nie zdarzyło, ale były przypadki, że drony „zerwały się” pilotowi i pofrunęły w siną dal a potem gdzieś spadły. W dronach są też baterie, które płoną i nie da się ich ugasić tak łatwo, bo to jednak chemia. Lepiej sobie nie wyobrażać jak dron spada do stodoły pełnej siana, zapala się jego bateria i wszystko wkoło zaczyna płonąć. Dlatego jest to urządzenie, które wymaga olbrzymiej rozwagi i rozsądku pilota.

- Jak daleko może polecieć dron?
- Teoretycznie tak daleko, jak pozwoli mu żywotność baterii, jednak polskie prawo wyraźnie mówi, że dron może latać „w zasięgu wzroku” pilota. W praktyce to jakieś 350 metrów.

- Obserwowałem kiedyś dwóch młodych ludzi. Ze wzgórza, na którym stoi Palmiarnia, puszczali drony, które fruwały hen nad osiedle Piastowskie.
- Igrali z prawem i bezpieczeństwem. Przed tym zawsze przestrzegam bo ucieczka drona może sporo nas kosztować. Po pierwsze, porządny dron kosztuje tyle, co używany samochód, a po drugie, gdy zrobi komuś krzywdę to... eh, lepiej nie wywoływać wilka z lasu.

- Powszechnie wiadomo, że drony mogą być niebezpieczne dla samolotów.
- Dlatego wokół lotnisk obowiązuje zakaz latania. Dla naszego Przylepu jest to strefa ruchu nadlotniskowego cywilnych lotnisk niekontrolowanych, aktywowana w czasie zawodów i treningów. Dla lotniska w Babimoście jest to sześciokilometrowy okrąg, od pasów startowych, kategorycznego zakazu lotu dla osób bez uprawnień. Jeśli się ma wszystko, co trzeba i uzyska się zgodę kontrolera lotów, można wlecieć w te strefę. Musi to jednak być bezwzględnie uzgodnione z wieżą.

- Jednak coraz więcej rodziców kupuje dzieciom te fruwające gadżety.
- I bardzo dobrze. Bo to wspaniała zabawa, jest cały rynek dronów – zabawek. Niedrogich. Taki dronik kosztuje niewiele ponad 100 złotych i jest świetną zabawką do nauki pilotażu. Sam uczę dzieciaki właśnie na takich dronikach. Zbudowałem klatkę dwa metry na dwa i uczę, jak na tak niewielkiej przestrzeni panować nad maszyną. Jeśli nauczą się tego, mogą frunąć dalej. Sprzęt jest rzeczą wtórną. W dronach najważniejsze są umiejętności pilota.

- Czyli co?
- Trochę talentu, dużo wiedzy i setki wylatanych godzin. Trzeba pamiętać, że nawet wybuch na Słońcu może spowodować zakłócenia GPS w locie drona i może on polecieć w siną dal.

- Dużo jest pilotów dronów w Polsce?
- Pewnie dziesiątki tysięcy. Na stronie Facebooka, skupiającej najbardziej poważnych miłośników latania, jest już ponad 15 tysięcy zarejestrowanych osób.

- A w Zielonej Górze?
- Miłośników pewnie są setki. Ci najbardziej rozpoznawalni, którzy zajmują się tym zawodowo to Michał Pasek, News Lubuski, Karol Kolba z Nowej Soli.

- Znany jest pan z tego, że niemal codziennie, na swój profil, wrzuca jakieś zdjęcia Zielonej Góry „z lotu ptaka”. A może należałoby już teraz mówić „z lotu drona”...
- Kocham to miasto i to jest tego wyraz. A z góry często lepiej widać. Poza tym nie wszyscy wszędzie bywają, wszak poruszamy się generalnie na stałych trasach: dom – praca – sklep – szkoła - przedszkole. Dlatego staram się pokazać sąsiadom, co dzieje się w tych częściach miasta, w których bywają rzadziej. Z komentarzy widać, że często nie mają pojęcia i wyobrażenia, co dzieje się w miejscach innych niż te odwiedzane codziennie. A tu mogą to zobaczyć i to z niecodziennej perspektywy.

- Dziś to zaczyna być też biznes.
- Oczywiście. Zamówień na filmowanie różnych wydarzeń, z wykorzystaniem dronów, jest sporo. Tych prywatnych, wśród których przeważają wesela, ale i tych firmowych, jak np. kontrola budowy czy rozpoznanie terenu przed inwestycją. Są już pierwsze próby wykorzystania dronów do szacowania szkód w rolnictwie, bo przecież nie zawsze z ziemi widać, co dzieje się na środku pola, a wejść w środek uprawy kukurydzy trudno. Są też próby używania dronów do kierowania akcjami gaśniczymi w wypadku pożarów leśnych. Jest tego coraz więcej i musimy się przyzwyczajać, że coraz częściej nad naszymi głowami będą latać mniejsze lub większe drony, a my coraz częściej będziemy się czuli jak w filmach science-fiction.

- Dziękuję.
Marian Tomiak

wybierz swoje
Barcikowice sołtys Franciszek Kosidło Franciszek Kosidło
Drzonków sołtys Renata Woźniak Renata Woźniak
Jany i Stożne sołtys Monika Turzańska Monika Turzańska
Jargoniewice sołtys Elżbieta Świercz Elżbieta Świercz
Jeleniów sołtys Wojciech Bortnowski Wojciech Bortnowski
Kiełpin sołtys Aneta Walczak Aneta Walczak
Krępa sołtys Janusz Sikora Janusz Sikora
Łężyca sołtys Jolanta Rabęda Jolanta Rabęda
Ługowo sołtys Agnieszka Głuska Agnieszka Głuska
Nowy Kisielin sołtys Andrzej Zalewski Andrzej Zalewski
Ochla sołtys Aleksander Kosowicz Aleksander Kosowicz
Przylep sołtys Mieczysław Momot Mieczysław Momot
Racula sołtys Mirosława Jabłonka Mirosława Jabłonka
Stary Kisielin sołtys Krystyna Koperska Krystyna Koperska
Sucha sołtys Ireneusz Rypson Ireneusz Rypson
Zatonie i Marzęcin sołtys Krzysztof Sadecki Krzysztof Sadecki
Zawada sołtys Jan Smoter Jan Smoter
Zielona Góra prezydent Janusz Kubicki Janusz Kubicki