Nowa fabryka. Tutaj już pracuje 200 osób

21 Maj 2018
Tempo jest zawrotne. W ciągu kilku miesięcy firma Reac przeniosła zakład z Jasienia do Zielonej Góry i już pracuje pełną parą. W poniedziałek oficjalne otwarcie zakładu.

- Opłacało się? Nie miał pan kłopotów ze skompletowaniem załogi? – pytam.

- Opłacało. W Jasieniu nie mieliśmy szans na dalszy rozwój, tymczasem Zielona Góra i park w Nowym Kisielinie to świetne miejsce – odpowiada Mariusz Gawin, dyrektor należącej do Szwedów firmy Reac Components. – Dwa miesiące przed terminem przenieśliśmy już wszystkie maszyny. Ok. 50 osób codziennie dowozimy z Jasienia. Pozostali pracownicy (150 osób) to mieszkańcy Zielonej Góry i okolic, których zatrudniliśmy w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Cały czas kontynuujemy rekrutację.

Reac założył, że będzie szkolił od podstaw swoich pracowników. Prawie nie stawia sobie ograniczeń. – Byleby ktoś chciał pracować. Wszystkiego go nauczymy. Zatrudniamy również osoby 50+, kobiety i mężczyzn. Dobrze płacimy – wylicza M. Gawin, choć nie chce zdradzić konkretów. – Mamy jedno ograniczenie, nie zatrudniamy obcokrajowców. Chcemy mieć stabilną załogę.

Reac Components pojawił się w Lubuskim Parku Przemysłowo-Technologicznym kilka miesięcy temu. Firma postanowiła wynająć halę w budowanym właśnie wielkim centrum firmy Panattoni.

- To była świetna okazja, bo z Panattoni rozmawialiśmy o ich inwestycji w Nowym Kisielinie, wiedząc, że Reac szuka gotowej hali. Pomogliśmy się skontaktować firmom. Efekt jest dobry – uśmiecha się wiceprezydent Dariusz Lesicki, który przyjechał do firmy sprawdzić, czy sprawy idą w dobrym kierunku.

- Sam wybierałem każdą maszynę, która tutaj stoi – mówi dyrektor Gawin, oprowadzając nas po hali. – To są obrabiarki przeniesione z Jasienia. Wkrótce zaczniemy montować kolejne maszyny kupione już dla zakładu w Zielonej Górze. Docelowo zatrudnimy tutaj ok. 350 osób.

Tempo jest zawrotne, bo na świecie jest boom gospodarczy i zamówienia rosną lawinowo. Firmy produkcyjne robią wszystko, by im podołać.

Zielonogórski Raec jest jednym z dwóch zakładów szwedzkiej firmy w Polsce. U nas powstają elementy, z których w drugim zakładzie, w Piotrkowie, powstają gotowe urządzenia.

- To systemy siłowników, które służą do obsługi np. foteli dentystycznych. Siada pan na nim i po chwili fotel układa pacjenta w pozycji leżącej. To zasługa naszych urządzeń. Stosuje się je również w nowoczesnych łóżkach szpitalnych – dyrektor Gawin pokazuje nam gotowy element, opowiadając do czego służy.

W hali stoją nowoczesne obrabiarki CNC sterowane komputerowo. Obok znajduje się kilkanaście stanowisk dla spawaczy. Każdy ma osobny boks, odgrodzony kotarami od sąsiadów.

- Jestem tutaj zatrudniony od 1 stycznia. Jestem spawaczem z wszystkimi uprawnieniami. Wcześniej przez kilkanaście lat pracowałem w elektrociepłowni. Wykonuję drobne elementy, które trzeba spawać ręcznie – opowiada Artur Berbeka.

Na stanowisku obok spawa Patrycja Gembara.

- Pani zaczynała pracę na automacie spawalniczym, ale koniecznie chciała coś sama robić, byle nie patrzeć jak spawa automat – zdradza dyrektor Gawin.

- Wolę spawać sama – śmieje się pani Patrycja. – Taka praca mi się podoba. Spawam różne niewielkie elementy. Wszystko jest dobrze zorganizowane. Wcześniej zajmowałam się lutowaniem w firmie elektronicznej, przy Trasie Północnej.

Spawacze, jak i cała załoga, pracują na dwie zmiany. My tymczasem zaglądamy na kolejne stanowiska. Przy wiertarce stoi Kazimierz Janicki. Rozwierca otwory, by wszystkie elementy idealnie współpracowały. - Sprawdzam to specjalnym przyrządem 18H7 - pokazuje niewielki kalibrator.

Przechodzimy przez kolejne działy. Nie czuć, że jesteśmy w malarni, gdzie elementy pokrywane są metodą proszkowania. Żadnych specyficznych zapachów. W niewielkich skrzyniach pakowane są gotowe elementy. Jednak nie ma tu żadnego magazynu gotowych wyrobów.

- Wiemy, co jest potrzebne w naszej drugiej fabryce i to wytwarzamy. Na koniec dnia produkcja jest ładowana na ciężarówki i zaraz transportowana do Piotrkowa – wyjaśnia dyrektor.

Wychodzimy na zewnątrz. Tu panuje olbrzymi ruch, bo Panattoni przygotowuje teren pod budowę kolejnej wielkiej hali produkcyjnej.

- Jak się już nie będziemy mieścili, przeniesiemy się na drugą stronę – żartuje M. Gawin.

Tylko w najbliższej okolicy zakłady produkcyjne zajmują już kilkanaście hektarów hal fabrycznych (pod dachem).

- W Nowym Kisielinie jest 19 firm. Z tego 11 już produkuje. W sumie oznacza to około 2.500 miejsc pracy – podsumowuje Arkadiusz Kowalewski, prezes Lubuskiego Paru Przemysłowo-Technologicznego.

Tomasz Czyżniewski

 

wybierz swoje
Barcikowice sołtys Franciszek Kosidło Franciszek Kosidło
Drzonków sołtys Renata Woźniak Renata Woźniak
Jany i Stożne sołtys Monika Turzańska Monika Turzańska
Jargoniewice sołtys Elżbieta Świercz Elżbieta Świercz
Jeleniów sołtys Wojciech Bortnowski Wojciech Bortnowski
Kiełpin sołtys Aneta Walczak Aneta Walczak
Krępa sołtys Janusz Sikora Janusz Sikora
Łężyca sołtys Jolanta Rabęda Jolanta Rabęda
Ługowo sołtys Agnieszka Głuska Agnieszka Głuska
Nowy Kisielin sołtys Andrzej Zalewski Andrzej Zalewski
Ochla sołtys Aleksander Kosowicz Aleksander Kosowicz
Przylep sołtys Mieczysław Momot Mieczysław Momot
Racula sołtys Mirosława Jabłonka Mirosława Jabłonka
Stary Kisielin sołtys Krystyna Koperska Krystyna Koperska
Sucha sołtys Ireneusz Rypson Ireneusz Rypson
Zatonie i Marzęcin sołtys Krzysztof Sadecki Krzysztof Sadecki
Zawada sołtys Jan Smoter Jan Smoter
Zielona Góra prezydent Janusz Kubicki Janusz Kubicki