Oświata to nerw każdego miasta

25 Styczeń 2013
NASI RADNI. Bożena Mania, radna miasta Zielona Góra, SLD

- Z racji funkcji szefowej Związku Nauczycielstwa Polskiego w Lubuskiem problemy oświatowe są pani wyjątkowo bliskie?
- Oświata to nerw każdego miasta i jeżeli się na nią odpowiednio łoży i wykorzystuje w pełni subwencję, to jest dobrze. Ten budżet widzę z dwóch pozycji, nauczyciela i radnego. Pogodzenie tych dwóch perspektyw jest bardzo trudne. Chcę przypomnieć, że kiedy kilkanaście lat temu samorządy przejmowały oświatę, to jako związki zawodowe baliśmy się, że będzie mało pieniędzy. Okazało się jednak, że szkoły zyskały np. remonty, wyposażenie czy piękne otoczenie. Subwencja nie zawsze pokrywa nawet wydatki związane z wynagrodzeniami i chcąc mieć dobrą oświatę, trzeba inwestować i dlatego dobrze, że prezydent dokłada do oświaty. Zielona Góra jest jednym z najlepiej postrzeganych miast, jeśli chodzi o sześciolatki, które poszły do szkoły. W ubiegłym roku takich dzieci było jednak zdecydowanie mniej i my jako radni przyjrzymy się, dlaczego tak się stało.

- Z jakimi sprawami zgłaszają się mieszkańcy?
- Ludzie przychodzą z bardzo prozaicznymi sprawami życiowymi. Przykłady? Mama, która korzysta z bezpłatnego biletu komunikacji miejskiej wożąc niepełnosprawne dziecko, dochodziła swoich praw. Mężczyzna o dużej niepełnosprawności ruchowej, który prosił o postawienie znaku o miejscu parkingowym dla niepełnosprawnych przy Grottgera. Wiele spraw dotyczy współegzystencji sąsiedzkich. Przychodzą także po poradę prawną nauczyciele. Kilka interwencji dotyczyło rozkładów jazdy MZK.

- Jak widzi pani Zieloną Górę za kilkanaście lat?
- My miastem przemysłowym nie będziemy. Możemy za to być intelektualną i sportową stolicą województwa. Mamy pomysły na prawo i medycynę na uniwersytecie. Mamy Drzonków, który się rozwija, mamy bazę winiarską na terenie gminy i okolic. Niedaleko powstaje największa winnica Polsce. Powinniśmy dzięki temu stać się centrum turystycznym zachodniego regionu.

- Wspomniała pani o ważnych miejscach w gminie. Co sądzi pani o idei połączenia miasta z gminą?
- Sama idea połączenia mi się podoba i już kiedyś była podejmowana. Patrząc na inne regiony Polski, myślę sobie, że to jest dobry pomysł. Jestem też zwolenniczką referendum. To jest element społeczeństwa obywatelskiego. Gdybyśmy się połączyli, to być może nauczyciele wiejscy stracą dodatek motywacyjny i tzw. wiejski. Jednak niewykluczone, że te premie mogą być w jakiś inny sposób zrekompensowane.

- Jak pani odbiera tzw. kieszonkowe radnych – 120 tys. zł na wskazane przez siebie zadania?
- To jest kolejny krok w stronę budowania społeczeństwa obywatelskiego. Jako radni budujemy w ten sposób zaufanie społeczne. Te pieniądze w zamyśle miały być na drobne rzeczy i np. przeznaczyłam je na wymianę grzejników w siedzibie ZHP. Postanowiłam też dołożyć się do budowy zatok parkingowych przy Porzeczkowej. Przeznaczyłam również pieniądze na akcję letnią dzieci i młodzieży polonijnej.

- Z jakich działań, jako radna, jest pani dumna?
- Dumna jestem m.in. z tego, że udało mi się przekonać kolegów radnych do poparcia idei nadania jednemu z rond nazwy Nauczycieli Tajnego Nauczania. Mamy w województwie kilkoro uczniów tej organizacji, m.in. biskupa Adama Dyczkowskiego i nauczycielkę tajnego nauczania Adelę Stojanowską-Han. To jest cenne, że ta historia nie zginie.

Krzysztof Grabowski
K.Grabowski@Lzg24.com.pl